Biang Biang to gruby chiński makaron długi jak pasek. Zobaczcie, jak zrobić te zaskakująco proste kluski. Zdziwicie się, ile frajdy daje ich przygotowanie i jak są smaczne!
Kiedyś próbowałam ręcznie wyciągać makaron. Skończyło się to żałosną porażką. Nadal dało się go zjeść, ale zamiast długich, jedwabistych wstążek mieliśmy tylko maleńkie kawałki klusek. Obiecuję jednak, Drodzy Czytelnicy, że jeśli złapiecie mnie za rękę i wykonacie te instrukcje, już niedługo będziecie wyciągać własny Biang Biang z porcji domowego ciasta. To także wspaniały niedrogi przepis.
O makaronie Biang Biang
Najpierw trochę historii tego makaronu. Niektórzy twierdzą, że słowo "biang" pochodzi od dźwięku ciasta uderzającego o blat. Inni sugerują, że chodzi o odgłos wydawany podczas żucia tych grubych, pysznych klusek. Chiński znak oznaczający ten makaron jest jednym z najbardziej skomplikowanych znaków i składa się z 58 kresek. Makaron Biang Biang pochodzi z prowincji Shanxii w środkowych Chinach, a dokładnie z Xi'an. Ta chińska kuchnia jest mniej znana niż kantońska czy syczuańska, ale wcale nie mniej pyszna.
Xi'an leży na końcu Jedwabnego Szlaku i ma własną kuchnię, która powstała z połączenia różnych wpływów, zwłaszcza islamskich. Ten makaron jest chłopskim jedzeniem, ponieważ przygotowuje się go tanio, a do tego jest sycący. Ze względu na różnice klimatyczne na północy Chin uprawia się mniej ryżu niż na południu, gdyż ryż potrzebuje dużo wody. Na północy rośnie więcej zbóż, takich jak pszenica, proso i sorgo. W tych kluskach nie ma nic wyszukanego, a sos jest zazwyczaj prostą mieszanką płatków chili, oleju, czosnku i dymki. Danie jest wegańskie, ale zupełnie na takie nie smakuje, bo jest po prostu pełne smaku.
Kluski są grube, sprężyste, niezwykle satysfakcjonujące i bardzo uzależniające. Różnią się nieco między sobą. Niektóre mają gładkie brzegi, a inne są postrzępione jak ozdobna wstążka. Gdy zrobicie jedną porcję, od razu zrozumiecie, dlaczego każda kluska wygląda inaczej. Proces rozciągania jest fascynujący, a przy tym dość łatwy. Jedyny warunek jest taki, że makaron trzeba wyciągać tuż przed gotowaniem.
Zdarzało mi się wskakiwać do samochodu i jechać aż do Burwood, kiedy dopadała mnie ochota na ten makaron. Teraz jednak wiem, jak łatwo zrobić go ze składników ze spiżarni, więc będę pokonywać tę trasę znacznie rzadziej. Zbliżał się chiński Nowy Rok przypadający 5 lutego, więc uznałam, że to odpowiednie danie do wypróbowania. Makaron zawsze przynosi szczęście podczas noworocznych obchodów, bo jego długość symbolizuje długie życie. A skoro kluski Biang mają nawet 2 metry długości, co mogłoby przynieść więcej szczęścia? Szczerze mówiąc, najtrudniejsze jest zapisanie tego znaku (poddałam się po kilku kreskach). Obawiam się, że mój talent obejmuje jedzenie, ale nie języki.
Kiedy miałam około 12 lat, a moja siostra 11, rodzice zapisali nas do weekendowej chińskiej szkoły, żebyśmy nauczyły się mówić i pisać po chińsku. Nasza nauczycielka była okropna i naprawdę zastanawiałam się, czy ktokolwiek wiele się przy niej nauczył. Miała błyszczącą okrągłą twarz, mnóstwo jasnego podkładu i fotochromowe okulary. Potrafiła też być prawdziwą żmiją, rozdając uwagi w sposób, który opanowały wyłącznie tygrysie matki.
Pamiętam, jak usiadłam i zrozumiałam, że nie ma alfabetu, a ja muszę nauczyć się każdego znaku z osobna. Wiedziałam wtedy, że nigdy nie opanuję mandaryńskiego ani kantońskiego. "Ty! Ty niczego nie potrafisz się nauczyć!", powiedziała do mnie. Zgodziłam się z nią i chyba spędzałam całe 2 godziny w każdą sobotę na bujaniu w obłokach. Prawdopodobnie marzyłam o jedzeniu ...
Powiedzcie mi, Drodzy Czytelnicy, czy chodziliście po szkole albo w weekendy na zajęcia z innego języka? Mówicie w innych językach? Próbowaliście kiedyś makaronu Biang Biang? I jaki rodzaj makaronu lubicie najbardziej?






Reader Comments